Bartak-Lisikiewicz Agnieszka
Urodzona w 1981r. Dyplom uzyskała w 2007r na Wydziale Malarstwa krakowskiej ASP, w I Pracowni Interdyscyplinarnej prof. Zbigniewa Bajka. W 2005 odbyła staż stypendialny w Ecole Nationale Superieure des Arts Decoratifs w Paryżu. Od września 2007 jest doktorantką ASP w Krakowie, przygotowuje pracę na temat roli piękna w sztuce poruszającej wątki wanitatywne. Współtworzy grupę twórczą Ovo.

Wystawy indywidualne:
09. 2007 Galeria Esta, Gliwice

Z grupą Ovo:
13.06.2008 Teatr Łaźnia Nowa, Kraków, Sezon w piekle.
01.2008 Centrum Sztuki Współczesnej Solvay, Kraków, Reguly gry.

Wystawy, projekty:
04-05.2008 Centrum Sztuki Współczesnej Solvay, Kraków, Kwadrat Magiczny, wystawa doktorantów i pedagogów ASP w Krakowie.
04-05.2008 Galeria Pod Kopułą,Tarnowskie Góry, wystawa Zbigniew Bajek i I Pracownia.
03-04.2008 Galeria Pod - Nad, Tarnowskie Góry, wystawa Mistrz i uczniowie.
08.12.2007 festiwal Braderie de l'art, Roubaix, Francja.                             
10.2007 Centrum Sztuki Współczesnej Solvay, Kraków, wystawa Zbigniew Bajek i I Pracownia.    
06.2007 Pałac Sztuki TPSP, Kraków, wystawa Dyplomy 2007.
04.2007 BWA, Rzeszów, wystawa Zbigniew Bajek i Studenci. 
04.2007 Galeria Aspekt, ASP w Warszawie, wystawa studentów V roku I Pracownii Interdyscyplinarnej prof. Zbigniewa Bajka.
10.12.2006 festiwal Braderie de l'art, Roubaix, Francja.
17.12.2006 festiwal Przetwory (w ramach Projektu Praga), PZO, Warszawa.
11.2006  Pałac Sztuki TPSP, Kraków, wystawa studentów V roku I Pracownii Interdyscyplinarnej prof. Zbigniewa Bajka.
05.2006 Stara Prochownia, Kraków, wystawa studentów pracowni rysunku adj.Bogusławy Bortnik – Morajdy.
02.2006 Galeria Pod Schodami, ASP w Krakowie, wystawa studentów I Pracownii Interdyscyplinarnej prof. Zbigniewa Bajka.

Cykl "Pamięć" 2008

Cykl "Lukier"

O cyklu "Pamięć" 2008

motywy: twarze ze starych zdjęć, rana, blizna, szczelina,
technika:mieszana ( emulsja światłoczuła na płótnie, fragmenty starych ubrań, akryl).

Stare zdjęcia z rodzinnego albumu wydają się "okienkami" do świata który już nie istnieje. Realność i wyrazistość wizerunków  stwarza iluzję poznania, spotkania z osobami widocznymi na zdjęciach. Ich zatarcie - kruchości. Próba dotknięcia, pokusa powiększenia by zobaczyć bliżej, kończy się fiaskiem - zostaje nam szare ziarno kliszy...A jednak  pozostaje wrażenie bezbronności, otwartości z jaką ukazują nam się portretowani...W jakiś dziwny sposób wydają się obnażeni w swojej kruchości. Złudzenie życia, naturalna poza, gest, grymas, potęgują uczucie absurdu, tego, że "ktoś był i zniknął".

Zdjęcia nanoszę za pomocą emulsji światłoczułej na fragmenty starych ubrań - część z nich należała do osób które pojawiają się na fotografiach. Ubrania, paradoksalnie, zdają się być bardziej trwałe i konkretne niż twarze ich właścicieli. Te zacierają się, znikają, zamazują. Niektóre trudno odróżnić od przebarwień i plam na materiale. Ubrania, wszyte w obrazy, stają się jednocześnie rodzajem relikwiarza, ikony (w końcu zdjęcie to też według barthesowskiej teorii obraz stworzony przez światło i dotyk) i rodzinnej pamiątki w owalnej ramce. Łącząc zdjęcie z płótnem podobrazia, rozcinam tkaninę i wykorzystuję naturalne zawinięcia materiału, tworzące "wałeczek" dookoła wszywanego elementu.

Zależy mi tutaj na przywołaniu wrażenia rany, blizny, szczeliny, pęknięcia - i jednocześnie - ozdobnej ramki. W niektórych partiach obraz jawi się nam z całą ostrością, w innych zanika, zaciera się w przetarciach i przebarwieniach. Trudno określić czy twarze to pojawiające się dopiero wykwity na materiale, iluzja, złudzenie, czy zanikający, blaknący wizerunek... 

O cyklu "Lukier"

Lukier to obrazki kolorowe, słodkie, śliczne, czyste, smakowite...

Świecą jaskrawymi barwami, przyciągają estetycznym rysunkiem.  Ale czy ta wesołość, to nie maska? Czy to nie ułuda w drukarskim trójkolorze? Kłamią... mamią? Polukrowane ciało - mięso... Usta - fetysze, piersi i brzuchy - fetysze, naznaczone rozkładem... Ciało poszarpane, porozrywane, czasem już nieczytelne, czasem jeszcze całkiem wyraźne, ale zawsze osuwające sie w niebyt...

Bo co oznacza tytułowy lukier? Politurę, idealizację, zapomnienie...
Uwolnienie ciała od ciężaru oznaczania osoby... Mdłą słodycz niepozwalającą mówić o cierpieniu... Zamianę podmiotu w przedmiot, miłości w używanie. Przesłonę, za którą dzieje się dramat.